Referendum w Katalonii – czemu znów o tym głośno?

/ BLOG, Cataluña, Hiszpanoteka/ 0 comments

O co chodzi z tą katalońską niepodległością?

 

W mediach znowu wrze, referendum w Katalonii, znowu Hiszpania, znowu Katalonia. Hiszpańskie media krzyczą, że Katalonia planuje nielegalne referendum. Polskie krzyczą: „Katalonia wybrała, Hiszpania się rozpadnie” „Katalonia odłączy się od Hiszpanii, regionalny parlament przyjął ustawę”… u la la, mocne słowa. Wiadomo trzeba przykuć uwagę czytelnika. Ile w tym prawdy i o co, tak naprawdę chodzi? Czy separatystyczne ciągotki w dobie jednoczącej się Europy to nie paradoks?

 

Informacje ogólne

Katalonia (cast. Cataluña, cat. Catalunya) to obecnie autonomiczny region Hiszpanii, znajdujący się na północno-wschodnim wybrzeżu. Graniczy z Francją i maleńką Andorą. Języki urzędowe to oczywiście kataloński i hiszpański-kastylijski (dodatkowo również arański- ale nie jest to ważne w tym momencie). Ten pierwszy wiedzie prym, ten drugi to dla większości przykry obowiązek. Katalonia ze stolicą w znanej Barcelonie liczy około 7,5 miliona mieszkańców zajmując powierzchnię 32 km. kw. i podzielona jest na cztery prowincje: Barcelona, Girona (cast. Gerona), Lleida (cast. Lérida) i Tarragona.

 

Ból historii

Katalonia doświadczyła wielu represji ze strony pozostałej części Hiszpanii. Oczywiście nie będę tu przytaczać całej historii tego regionu (zainteresowanych zachęcam do zapoznania się literaturą podmiotu), ale pokrótce opiszę to i owo, aby dać Wam materiał do refleksji i dyskusji.

Zaczynając od wieku VII, ziemie Katalonii należały do Arabów. Następnie odbite przez francuskich Karolingów zostały podzielone i powoli przejęte przez powstające lokalne dynastie hrabiów (początkowo byli oni zależni od władzy centralnej ale powoli na skutek kryzysu we Francji coraz bardziej się od niej oddzielali). Proces całkowitego uniezależnienia się od Francji nastąpił w X wieku. W XII wieku zawarto unię personalną pomiędzy Katalonią (dokładnie ziemiami Berenguera) a Aragonią (dokładnie spatkobierczynią ziem- Petronilą). Unia ta zapoczątkowała złoty wiek dla tego regionu, który był przodujący w basenie Morza Śródziemnego. Okres schyłkowy nastąpił dopiero pod koniec średniowiecza.

W 1469 na skutek małżeństwa Izabely Kastylijskiej z księciem Fernandem doszło do kolejnej unii personalnej tym razem pomiędzy ogólnie mówiąc Katalonią a Kastylią (Hiszpanią). Oba królestwa zachowały swoje odrębne prawa, instytucje, walutę i języki (kataloński i kastylijski). Pierwszym władcą dziedziczącym oba te tereny był pierwszy Habsburg- Karol I. Wyraźnie zaczęła nabierać na znaczeniu Kastylia. W 1659 r., po wojnie trzydziestoletniej Katalonię podzielono pomiędzy Francję i Hiszpanię. Przez ponad 60 lat trwały walki wyzwoleńcze, zakończone porażką na skutek której zarówno Aragonię jak i Katalonię podporządkowano Hiszpańskim Burbonom.

Ostateczny kształt granic, które znamy do dziś otworzony został w 1720 r. W części francuskiej Katalonii zlikwidowano język i wszelkie struktury. Obecnie na tym terenie język kataloński rozumie zaledwie 20% ludności (w większości starsze pokolenie). Historia podobnie rozwijała się w Hiszpanii, gdzie król Karol Burbon zabronił używania języka katalońskiego na szczeblu administracyjnym, jak również wycofał go ze szkół. W XIX zniesiono walutę katalońską, wszelkie przepisy prawne stworzone przez Katalończyków i zabroniono wszystkiego związanego z językiem katalońskim (prasa, książki, szeroko pojęta kultura).

Od początku wieku XX ponownie zaczęły się ukazywać tendencje separatystyczne. 17 czerwca 1936 wybuchła w Hiszpanii krwawa wojna domowa, w której Katalonia stanęła po stronie republikanów opierając się, aż do 1938 r. wojskom Franco. Podpisał on dekret znoszący autonomię Katalonii, co zapoczątkowało krwawe walki przegrane przez republikanów. 1 kwietnia 1939 r. Franco ogłosił koniec wojny i zaczęła się agitacja frankistowska. Wszelkie demonstracje i ruchy katalońskie zostawały rozpędzane za pomocą wojska. Około 15 tyś. osób trafiło do obozów koncentracyjnych i więzień. Brutalność tego procederu jest powszechnie znana. W 1975 r. zmarł generał Franco, a władzę objął Juan Carlos I, zmieniając ustrój i wprowadzając wolne wybory. Katalonia uzyskała pewną autonomię i powróciła do oficjalnej nazwy Generalitat de Catalunya. Język kataloński jest językiem urzędowy i wykładowym w szkołach i na uniwersytetach. Katalonia posiada również własną policję Mossos d’Esquadra.

Przechodząc do czasów obecnych w 2012 r. została utworzona ANC (Assemblea Nacional Catalana), czyli organizacja separatystyczna zrzeszająca wszystkich żądnych własnego państwa. W 2013 r. miejsce miało utworzenie pokojowej manifestacji w formie ludzkiego łańcucha dookoła Katalonii (udział w tym przedsięwzięciu miało blisko 2 mln Katalończyków!). Katalonia od czasu śmierci Franco zaczęła podnosić się z kolan, także pod względem ekonomiczno-gospodarczym. Powstały liczne fabryki m.in. Seata, rozwinął się na ogromną skalę przemysł turystyczny.  Jak widać po tym szybkim skrócie historii trzeba przyznać Katalończykom, że nigdy nie byli personalnie związani z Hiszpanią. Choć od wolności minęło 300 lat, Katalończycy wciąż pamiętają, że byli wolnym narodem, który (w ich mniemaniu) był całkowicie samodzielny.

 

Referendum w Katalonii

W 2012 r. aż 75% Katalończyków opowiedziało się za chęcią referendum, czyli demokratycznego zdecydowania o losach swego terenu. Według szacunków, gdyby referendum odbyło się w 2012 r. za niepodległością opowiedziałoby się 49,6% mieszkańców regionu, przeciw zaledwie 26,6%, 18% pozostało niezdecydowanych, natomiast 6% wstrzymałoby się od głosu.

 

Dlaczego Katalończycy chcą tego referendum i oderwania od Hiszpanii?

Przede wszystkim przedstawiony wyżej ból historyczny nadal jest żywy, krwawe czasy generała Franco są nie do wybaczenia. Po drugie Katalończycy utrzymali swoją odrębność kulturową, język kataloński naprawdę różni się znacznie od hiszpańskiego i nic dziwnego, że ja słabo go rozumiałam będąc w Katalonii, jeśli nie rozumieją go rodowici Hiszpanie (ogólnie nazywając tak pozostałą część kraju). Do tego dochodzi często podnoszony dziś aspekt ekonomiczny. Katalonia twierdzi, że odprowadza za dużo pieniędzy do pozostałych części Hiszpanii, sama dostając niewiele. Niestety nie potwierdzę jak jest naprawdę, gdyż nie posiadam wiarygodnego raportu ekonomicznego. Warto jednak wspomnieć, że w Katalonii mieszka 15% całej ludności Hiszpanii, a wytwarza ona aż 20% PKB całego kraju. Ten argument powtarzany jest jak mantra przez wszystkie media. Jednak byłabym ostrożna z przyjmowaniem tego za pewnik. Trzeba mieć dokładny raport, aby wysnuć wniosek ile Katalonia daje, a ile dostaje od centrali.

Kolejnym argumentem jest fakt, że Katalonia ma własne struktury państwowe i mogłaby (teoretycznie) stanowić osobne państwo. Kolejno podnoszone są również kwestie sporu na linii Barcelona – Madryt. Rząd w Madrycie często blokuje, odwołuje lub zmienia ustawy korzystne dla Katalonii lub te uchwalone przez nią samą (chociażby w kwestii tak niepolitycznej jaką jest Corrida).

 

Dlaczego niektórzy jednak nie chcą separacji?

Po pierwsze Unia Europejska! Może ona nie uznać akcesji Katalonii a tym bardziej, nie przyjmie jej z automatu do szeregów wspólnoty. Po drugie Katalonia nie ma własnej waluty (wróci do hiszpańskiej pesety? – to byłoby śmieszne).  Po trzecie w Katalonii (szczególnie w Barcelonie) siedzibę ma wiele firm ściśle związanych z Unią lub z samej Unii, gdyby nastąpiło rozłączenie firmy te odejdą.

Problem  podziału dotknie wszystkie sfery życia, nawet tak kochaną przez Hiszpanów piłkę nożną. To, że FB Barcelona jest ważnym elementem całej tej separatystycznej układanki nie muszę wspominać. Jej głos za referendum (jej, czyli jej czołowych graczy) jest wciąż podnoszony z mediach, ale zastanówmy się na chwilę na poważnie- jeśli Katalonia się odłączy jeden z najpotężniejszych i najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich będzie grał w rozgrywkach jakiego kraju? Francji? Hiszpanii? A może razem z Andorą stworzą dwu-drużynową ligę? I takich z pozoru zwykłych przykładów jest mnóstwo. Podkreślanie swojej tożsamości flagami na balkonie czy samochodzie to jedno, ale odłączenie się na prawdę to ogromna logistyczna wojna Katalonii z samą sobą i wcale nie jest powiedziane, że nie wyjdzie z niej na tarczy.

 

Podsumowując

Podsumowując temat referendum w Katalonii jest trudny i ile ludzi, tyle opinii. W obecnym kształcie Królestwa Hiszpanii, Katalonia nie ma możliwości odłączenia się od Hiszpanii, gdyż przeprowadzenie prawomocnego referendum jest niezgodne z konstytucją! Po drugie ważnym graczem w tym konflikcie jest Unia Europejska- jeśli przychylnie spojrzy na Katalonię, kolejka terytoriów chcących się oderwać zaczynając od również Hiszpańskiego Kraju Basków czy też Irlandii może być długa. Unia Europejska wspiera regionalizm pompując dużo pieniędzy w pielęgnowanie tradycji i kultury małych obszarów (małych w kontekście całej Unii), ale nie jest przychylna jakimkolwiek zmianom granic. To czego jesteśmy teraz świadkami to z pozoru wojna Barcelony z Madrytem, a tak na prawdę to pierwsza bitwa, z której obie strony wyjdą na tarczy. Tu nie będzie wygranego niezależnie od tego co się stanie. Tracą obie strony, obie.

 

Share this Post